środa, 9 maja 2012

Leczenie kolorami

Nie trzeba być wielkim znawcą psychologii by stwierdzić, że kolory mają bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie. To dlatego chętniej lub mniej chętnie nosimy ubrania w danym kolorze i malujemy ściany w naszym domu lub mieszkaniu farbą określonej barwy. Leczniczy wpływ kolorów, czyli chromo- lub koloroterapia nie jest oczywiście wynalazkiem naszych czasów – znana i praktykowana była już w starożytności.
W jaki sposób kolory wpływają na nasze zdrowie? Otóż wrażenie barwy powstaje w mózgu jako odpowiedź na drganie fali elektromagnetyczne o określonej częstotliwości. Pod wpływem takiego bodźca mózg wysyła sygnał do określonego gruczołu dokrewnego, przez co wzmaga lub obniża jego działanie, a w konsekwencji pracę poszczególnych narządów.
Każdej barwie odpowiada pewnie zakres długości fali, co pozwala na wykorzystanie różnych kolorów w leczeniu różnych schorzeń. Ogólnie kolory mogą mieć na nas dwojaki wpływ – zimne wywołują efekt uspokajający, ciepłe natomiast – pobudzający.
Czerwień – pobudza, rozgrzewa, powoduje uwolnienie adrenaliny do krwi. Działa wzmacniająco, wzmaga produkcję czerwonych krwinek, pomaga zwalczyć poczucie bezsilności, wzmacnia wolę i odwagę.Każdej barwie odpowiada pewnie zakres długości fali, co pozwala na wykorzystanie różnych kolorów w leczeniu różnych schorzeń. Ogólnie kolory mogą mieć na nas dwojaki wpływ – zimne wywołują efekt uspokajający, ciepłe natomiast – pobudzający.
Czerwień – pobudza, rozgrzewa, powoduje uwolnienie adrenaliny do krwi. Działa wzmacniająco, wzmaga produkcję czerwonych krwinek, pomaga zwalczyć poczucie bezsilności, wzmacnia wolę i odwagę.
Pomarańcz – wzmaga koncentrację, ułatwia percepcję. Jest zalecany osobom z problemami oddechowymi i z układem moczowym, astmą, ciśnieniem krwi, reumatyzmem. Wzmacnia i regeneruje, jednak działa łagodniej niż czerwień.
Żółć – rozbudza, inspiruje, pobudza procesy myślowe, wzmacnia układ nerwowy i odporność nerwową. Pomaga walczyć z depresją, smutkiem i melancholią. Ma pozytywny wpływ na układ trawienny.
Zieleń – jest symbolem harmonii i równowagi, odświeża, koi nerwy, daje głęboki spokój, odpręża, pomaga utrzymać równowagę psychiczną i fizyczną. Obniża ciśnienie krwi, ułatwia zwalczanie bezsenności, wrzodów, bólów pleców i głowy.
Niebieski – uspokaja, relaksuje, działa nasennie. Ma też działanie antyseptyczne i ściągające, a także lekko chłodzące. Zalecany przy wszelkich chorobach okolic gardła, a także m.in. problemach z układem trawiennym.
Fiolet – koi, odpręża, sprzyja rozwijaniu szacunku do siebie i poczucia własnej wartości, wspomaga pracę umysłu. Stosowany jest przy silnych nerwicach, nerwowości i nieuzasadnionym strachu, wzmacnia także układ immunologiczny.

Leczenie muzyką, terapie muzyczne

Przez długie, długie lata człowiek harmonijnie współistniał z przyrodą. Jedynymi znanymi mu dźwiękami były naturalne odgłosy natury. Niestety wraz z postępem technicznym i ucieczką do miast ludzie zostali od nich odcięci. Mieszkańcy wielkich aglomeracji mogą zapomnieć o usłyszeniu czegokolwiek poza rykiem silników, głośną muzyką i natarczywymi reklamami. Między innymi z myślą o nich powstały nagrania zawierające kojące dźwięki przyrody.
Naturalne dźwięki są szczególnym rodzajem muzyki relaksacyjnej. Sprawdzają się właściwie podczas każdego typu zajęć muzykoterapeutycznych. Nietrudno się domyślić, dlaczego jest to możliwe. Chyba żadne inne dźwięki nie pozwalają w takim stopniu oderwać się od rzeczywistości. Wystarczy przecież nastawić odpowiednią płytę, zamknąć oczy i… bez mała w momencie można poczuć piasek pod stopami, zanurzyć się w błękitnym morzu, znaleźć się na łące w piękny, letni poranek. Możliwości jest naprawdę mnóstwo. Czyż można sobie wyobrazić lepszy sposób na osiągnięcie harmonii z sobą i całym światem?
Czy jednak jesteśmy skazani na słuchanie przyrody tylko z pliku muzycznego? Niestety często sami się na to skazujemy. A wystarczy po prostu nie zabierać ze sobą na spacer swojego odtwarzacza muzyki. Dla muzyki stworzonej przez ludzi miejsce jest pośród czterech ścian. A tą najdoskonalszą, muzyką natury, warto delektować się „na żywo”. Jest ona dostępna o każdej porze roku – wystarczy czasem po prostu przystanąć na chwilę w skupieniu. Daj sobie szansę na wsłuchanie się w głos natury, poczuj się jej częścią, przenieś się w świat najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Przyroda jest najdoskonalszym kompozytorem. Natura to całe bogactwo dźwięków – śpiew ptaków, szemrzący strumień, trzaskający ogień, cykanie świerszczy, szelest liści, kumkanie żab, szum fal lub spadającej wody…Wszystkie naturalne dźwięki są wprost stworzone, by dzięki nim przenosić się w świat ciszy i łagodności. Jak żadne inne sprzyjają relaksowi i medytacji, a także dodają energii i przyspieszają regenerację fizyczną. Ułatwiają skupienie i koncentrację. Jeśli tylko celem stosowanej przez ciebie terapii muzycznej ma być odprężenie i wyciszenie – kojące odgłosy natury pomogą ci w tym najlepiej.

Różyczka

Różyczka (łac. rubella) to ogólnoustrojowa choroba wirusowa występująca tylko u ludzi. Charakteryzuje się ostrym przebiegiem i występowaniem niezbyt charakterystycznej wysypki. Równie często nie daje żadnych objawów. Jest to choroba silnie zakaźna, nawet w przypadkach bezobjawowych. Zakażenie następuje drogą kropelkową lub przez bezpośredni kontakt z materiałem zakaźnym, np. wydzieliną z dróg oddechowych, moczem, kałem, krewią. Zarazić się można od osoby chorej w okresie od 7 dni przed i do 14 dni po wystąpieniu wysypki. Okres zakaźności może być znacznie dłuższy u osób o obniżonej odporności. Okres wylęgania choroby wynosi od 12 do 23 dni. W populacjach nieszczepionych choroba występuje w postaci epidemii co 6-9 lat, głównie zimą i wczesną wiosną. Przed wprowadzeniem szczepień zachorowalność na różyczkę była największa u dzieci w wieku przedszkolnym i w pierwszych klasach szkoły podstawowej.
Różyczka jest chorobą o dwóch obliczach. Nabyta jest przeważnie niegroźna. Przebiega z wysypką i objawami grypopodobnymi, choć zdarzają się przypadki o ciężkim przebiegu. Jest silnie zakaźna, a chorują na nią głównie dzieci nabywając tym samym odporność na wiele lat. Inaczej jest z różyczką wrodzoną, która jest bardzo niebezpieczna dla płodu. Zakażenie we wczesnym okresie ciąży często prowadzi do poronienia. Zakażenie w II lub III trymestrze ciąży przyczynia się do licznych wad wrodzonych. Wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciwko różyczce ma przede wszystkim zapobiegać przypadkom różyczki wrodzonej i groźnym powikłaniom różyczki nabytej.
Choroba wywoływana jest przez wirusa różyczki, który należy do rodziny togawirusów, rodzaju Rubivirus. Wirus ten po wtargnięciu do organizmu atakuje komórki nabłonka górnych dróg oddechowych i najbliższych węzłów chłonnych. Tam namnaża się, a następnie przedostaje do krwi. Obecność wirusów we krwi określa się mianem wiremii.
Kontakt z wirusem różyczki, spowodowany zakażeniem lub szczepieniem, wywołuje odpowiedź ludzkiego układu immunologicznego w postaci produkcji swoistych przeciwciał. W ten sposób wirus jest zwalczany i usuwany z organizmu. Wytworzona po kontakcie z wirusem pamięć immunologiczna gwarantuje ochronę organizmu na co najmniej 10 lat od ekspozycji i zapobiega reinfekcj


Półpasiec-Leczenie i domowe sposoby na walkę z objawami

Warto zacząć od tego, że półpasiec, to choroba zakaźna. Oznacza to, że jest on wywoływany przez wirusa, w tym przypadku, jak się okazuje, działa te sam wirus, co przy ospie wietrznej. Wirus ten nazywamy VZV viracella. Wirus powoduje, że możliwe są sytuacje, w których zarazimy się półpaścem od osoby chorej na ospę wietrzną, jak i sytuacje odwrotne, czyli takie, w których osoba chorująca na półpasiec, zaraża inną osobę ospą wietrzną. Półpasiec najczęściej atakuje osoby dorosłe. Stosunkowo często pojawia się u osób, które miały kontakt z dziećmi chorującymi na ospę wietrzną. Istnieje również możliwość, że po tym, jak przeszliśmy ospę wietrzną w dzieciństwie, nieaktywny wirus przetrwał w naszych zwojach nerwowych i po latach uaktywnił się, stając się przyczyną zachorowania na półpasiec. Kiedy wirus się uaktywnia? W przypadku obniżonej odporności lub długotrwałego przemęczenia. Czasami wynika to z wieku (u osób powyżej 50. roku życia) lub ze stanu zdrowia – inne choroby mogą tworzyć w naszym organizmie sprzyjające warunki dla wirusa półpaśca.Półpasiec zwany jest inaczej ziarnicą. Niebezpieczeństwo tej choroby wynika z faktu, że w pierwszych stadiach nie daje charakterystycznych objawów i przypomina niewinne przeziębienie. W rzeczywistości wywołuje ostry stan zapalny czaszkowych lub międzykręgowych zwojów nerwowych. Choroba ta może rozwijać się w dowolnym miejscu na skórze i w większości przypadków jest w pełni wyleczalna. Jednak niektórzy pacjenci, nawet po wyleczeniu, odczuwają bardzo silny ból w miejscu, gdzie wcześniej występowała wysypka. Ból ten potrafi trwać nawet kilka.
Tak, jak już wcześniej wspomniano, w początkowych fazach rozwoju, półpasiec możemy bardzo łatwo pomylić z przeziębieniem. Dzieje się tak dlatego, że pierwszymi objawami tej choroby są zazwyczaj złe samopoczucie ogólne, ból gardła, bóle głowy oraz podwyższona temperatura ciała. Następnie pojawia się ból o charakterze neuralgicznym. Jest to ból, który wynika z podrażnienia końców nerwów czuciowych. Około trzech dni od momentu wystąpienia bólu, pojawia się wysypka.
W trakcie choroby wysypka reaktywuje się kilkakrotnie z różnym nasileniem. Z tego powodu jest wyraźnie widoczna. Ważne jest, aby powstrzymać się przed drapaniem, ponieważ tylko w ten sposób zapobiegniemy powstawaniu blizn.
Półpasiec to choroba wywołana przez ten sam wirus, co ospa wietrzna. Półpasiec, mimo iż jest chorobą wirusową, nie jest silnie zakaźny, dlatego istnieje małe prawdopodobieństwo przenoszenia tej choroby z jednej osoby na drugą. Najczęściej przyczyną jest uaktywnienie wirusa ukrytego w zwojach nerwowych od czasu przebytej w dzieciństwie ospy wietrznej lub też kontakt z dzieckiem chorującym na ospę wietrzną.
W tej chwili nie ma jeszcze szczepionek mających zapobiegać półpaścowi (ziarnicy). Jedyny preparat, który wykazuje skuteczność w profilaktyce, Zostavax, pozostaje jeszcze w fazie testów i nie jest dopuszczony do ogólnego obiegu. Jednak najprawdopodobniej wkrótce się to zmieni, ponieważ korzyści płynące z stosowania tego preparatu, znacznie przewyższają ryzyko występowania działań niepożądanych.
Choroba ta objawia się bólami gardła, złym samopoczuciem oraz podwyższoną temperaturą. Następnie pojawia się nadwrażliwość, ból i wysypka. Po ustąpieniu choroby mogą utrzymywać się bóle neuralgiczne.

Naturalne leczenie tarczycy

Naturalne leczenie tarczycy przez pacjentów i lekarzy bywa rozumiane jako podawanie środków leczniczych, które pochodzą z naturalnych źródeł. Są to zarówno substancje roślinne, jak i składniki pochodzenia zwierzęcego, które mogą wpływać na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. Preparaty takie nie są sprzedawane na receptę, są jednak zatwierdzone i dopuszczone do sprzedaży przez FDA (Food And Drug Administration) - Amerykańską Agencję do spraw Żywności i Leków.
Na polskim rynku dostępny jest preparat o nazwie Thyromine. Zawiera ona szereg cennych substancji, które mogą przyczynić się do regulowania pracy tarczycy oraz eliminowania skutków niedoczynności. W składzie tego specyfiku znaleźć można pył nadnerczowy, który pochodzi z wołowin, a który reguluje pracę nadnerczy. Obecny jest także pły tarczycowy, który z kolei wpływa korzystnie na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. W preparacie Thyromine obecna jest także L-tyrozyna, czyli aminokwas uzyskiwany z białek zwierzęcych i roślinnych.
Dodatkowymi substancjami, które przyczyniają się do łagodzenia negatywnych skutków niedoczynności tarczycy są między innymi: imbir, ekstrakt z drzewa guggal, nori (morskie wodorosty), pieprz długi.
Z leczenia niedoczynności tarczycy nie należy pod żadnym pozorem rezygnować. Zbagatelizowanie choroby może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych. Niekiedy też podejmuje się leczenia na własną rękę. Są osoby, które zwracają się do zielarzy, homeopatów i całkowicie odstawiają tradycyjne leczenie.
O ile w przypadku łagodnych stanów chorobowych takie działania mogą pomóc, gdy choroba jest poważna, należy z takich praktyk zrezygnować. Można oczywiście dodatkowo łykać suplementy diety (na przykład zawierające selen wzmacniający pracę układu immunologicznego), ale pod warunkiem jednoczesnego przyjmowania substytutów hormonów tarczycy. Ważne jest też przestrzeganie odpowiedniej diety, prowadzenie zdrowego trybu życia.
Jak już wyżej wspomniałam – prowadzenie leczenia na własną rękę nie jest wskazane. Nie przyniesie bowiem wiele dobrego. Niedoczynność tarczycy jest chorobą indywidualną i nie masz gwarancji, że twój stan się nie pogorszy. Własne metody leczenia tej choroby można prowadzić pod kontrolą lekarza.